Mr. Rysio Polaszek
Uczy nas historii. O rzeczach sprzed tysięcy lat opowiada w taki sposób, że nie ma siły - w końcu i tak zainteresuje. (Może jest w tym tez spora zasługa dość donośnego głosu...)

Swoje historyczne przemówienia popiera bardzo rozwiniętą gestykulacją i (o ile pozwala mu na to powierzchnia) energicznym przemieszczaniem się z miejsca na miejsce. Klasówki swe przywykł określać nazwami muzycznymi, a więc wyróżniamy: symfonię jako dużą klasówkę, a wcześniej - preludium, czyli kartkóweczkę.

Poza uczeniem w naszej szkole zajmuje się piętnastoma milionami innych rzeczy i tajemnicą dla nas pozostaje, kiedy znajduje czas na sen...

                                                        fot. Marta Mieszczanek